Nadrabiam straty

Tytuł nie jest bez znaczenia bo straty są w regularności postów. Opuściłam się, a raczej w tej kwestii nigdy nie byłam sumienna, ale tym razem mam swoje małe wytłumaczenie, które samej mnie wydaje się mało prawdopodobne, ale wszystko to zdarzyło się naprawdę 😉
O moich planach na ostatni okres już pisałam i wszystko szło bardzo dobrze a nawet wyśmienicie aż do wylotu na zgrupowanie wysokogórskie na Teneryfie. Dlaczego? a bo dlatego, że już pierwszego dnia podczas treningu, spokojnej przejażdżki zaliczyłam upadek a raczej zbyt bliski kontakt z samochodem, który nie zachował odpowiedniej odległości wyprzedzając mnie.
Jak szybko upadłam tak też szybko się pozbierałam i dojechałam do domu, co potem?
Potem okazało się, że kolano nie jest w najlepszym stanie i następnego dnia przy pomocy moich koleżanek klubowych ( którym jestem Baaardzo wdzięczna) dotarłam do lekarza.
Zdjęcia RX nie wykazały na szczęście żadnego złamania więc to mnie ucieszyło, ale Pani doktor zakazała roweru na tydzień.
No ale, że każdy sportowiec lekarzom nie wierzy i wie swoje próbowałam wsiąść na rower, ale było to prawdę mówiąc tylko kręcenie w miejscu i walka z ogromnym bólem.
I tak mijały dni na wysokości, ja myślałam, że zwariuje z bólu i niemożliwości trenowania aż przyszedł dzień, w którym miałam ,,coś pojechać”. A Tu co? Na Teneryfie(ok na wysokości, ale to się zdarza baaaaaaaaaaaaaaardzo rzadko), spadł śnieg, ale żadne tam 5cm, było go tyle, że zamknięto drogi i byłyśmy uwięzione w domu bez możliwości treningu i próby przetransportowania się w inne miejsce.
Po 2 dniach oczekiwań i deklaracji Gwardii Cywilnej że dopiero to co najgorsze ma przyjść pod ich eskortą zjechałyśmy na południowe wybrzeże Teneryfy.
Ja zaczęłam zabiegi fizjoterapii i treningi z nadal naprzykrzającym się kolanem.
Pozytywny morał z Tej historii jest taki, że moje koleżanki klubowe okazały się osobami, na które mogę liczyć.
P
otrenowałam w cieple. Przedłużyłam swój pobyt na Teneryfie o 5 dni by stąd bezpośrednio lecieć do Calpe na zgrupowanie klubowe.
Powtarzam sobie, nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. A wszystko co się zdarza prowadzi do czegoś dobrego, kto wie dokąd mnie to zaprowadzi, ale o tym już w następnym odcinku telenoweli pt.,, Dziwne przypadki Gosi J.”
P.S. ostatnio poznaję niezwykłych ludzi to kolejny plus a i wielkie dzięki dla Tych, którzy ZAWSZE są przy mnie wiecie, że to o Was Piszę 😚