Opowieści Gosi pt. „Sezon 2021”

Sezon 2021 a raczej przygotowania do niego, już dawno się rozpoczęły. No ale od początku, czyli to będzie długa lektura bo opiszę w niej prawie trzy miesiące 😉

Ubiegły sezon zakończyłam w połowie listopada, więc przygotowania do następnego były diametralnie inne. Przymusowy, dwutygodniowy stop, zabiegi fizjoterapii po kontuzji z Giro zakończyłam z początkiem grudnia. Pobyt w Polsce, zleciał mi bardzo szybko. Poważne treningi zaczęłam, we Włoszech, gdzie wyjechałam na 2 tygodnie przed światami. Nie będę ukrywać, że nigdy tak ciężko mi się nie wchodziło w okres przygotowawczy, a raczej wyjeżdżało;) No ale, trzeba było robić swoje i z cierpliwością i spokojem trenować 😉 Święta jak to święta, zawsze spędzam je w domu i też tak było w roku 2020. Zamknęłam poprzedni rok z bagażem nowych, niekiedy dość trudnych spraw. Pewnie czytaliście artykuły o mojej ekipie , więc sami wiecie. 😉 No ale miało być o przygotowaniach 😉 Wszystko zmieniło się od wylotu na Teneryfe a może trochę wcześniej. Nie wiem sama, podeszłam do wszystkiego z wielkim luzem, radością i jakimiś dziwnym spokojem. Niektórzy mieszkańcy Teneryfy twierdzą, że to wulkan Taide ma taką magiczną moc i na mnie ona chyba zadziałała, bo jeszcze parę lat temu, kiedy w pierwsze dni zgrupowania zostalibyśmy uziemieni na 2300 m.n.p.m. pewnie bym oszalała a tu..NIE…spokój 😉 Dodatkowo, nauczyłam się jak podłączyć agregat, który zasilił cały dom, które bezpieczniki mam wyłączyć na noc, jak funkcjonują inne magiczne urządzenia, o których nawet nie miałam pojęcia, że istnieją 😉 No ale cóż, przymusowa izolacja, ze względu na warunki pogodowe, wspaniale wpłynęła na moją wysokogórską aklimatyzacje. Kiedy zaczęłam treningi, sama się zaskoczyłam, że tak łatwo i przyjemnie przychodziło mi robić zadane ćwiczenia. W ostateczności wykonałam, wszystkie mikrocykle treningowe w 100%. A poza treningowe sprawy, było ich wiele, ale wspomnę o dwóch; moich kolejnych 18- tych urodzinach, które okazały się szczególnym dniem za to dziękuję Wszystkim😘 I spełnieniu mojego marzenia, czyli skoku z paralotni, którego zabronił mi trener Mazur. Lecz ryzykując swoje miejsce w Kadrze, zdecydowałam się to zrobić…poniżej filmik 😎

I tak bardzo szybko minęło mi zgrupowanie Kadry Polski na Teneryfie, mogłabym pisać o nim jeszcze i jeszcze, ale nie chcę Was zanudzać;)

24 stycznia poleciała do Benidormu, by potrenować z moją ekipą Burgos Alimenta WCS Wiedziałam, czym to się świeci, treningami z moim dyrektorem Inigo Cuesta nie było łatwo, ale bardzo, ale to bardzo pouczające i motywujące 😉 Przekroczyłam swoje limity. Poza tym moje nowe koleżanki z drużyny okazały się bardzo sympatyczne i mocne 😉

Myślę, że jesteśmy zgraną ekipą, prowadzoną przez osoby, które kierują się właściwymi wartościami zarówno w kolarstwie jak i w życiu. Teraz mam trochę odpoczynku, pojutrze spotkanie z trenerem, w piątek test i byle do 27 lutego. Trzymajcie kciuki by sezon rozpoczął się w Belgii i bym cieszyła się z jazdy na rowerze, tak jak cieszę się przez te dwa miesiące. Pozdrawiam pa