Ciężki tydzień

Tak sobie myślę, mogę być bardzo nudna, mogłabym napisać o moich ostatnich tygodniach, że były bardzo ciężkie bo w okresie ostatnich trzech tygodni, odeszły dwie osoby, które miały duże znaczenie dla mnie, ale napiszę po prostu o NICH 🙂

Pierwszą z Nich był Gary, mój masażysta z MOVISTARU. Jedna z osób, która zawsze miała dla mnie uśmiech i przytulasa na powitanie, tydzień przed śmiercią wysłał mi nagranie, że widzi, że wraca jego poloca un po loca, co oznacza, zwariowana Polka, mieliśmy się spotkać już za parę dni w Belgii. Spotkamy się niestety trochę później ale to czego nauczył mnie Gary, to nie odkładać niczego na później i cieszyć się tym co mam TERAZ.

W poniedziałek, odszedł mój Dziadek Janek, ten, który w wieku 6 lat, dał mi się zaciągnąć papierosem i to pewnie dlatego był moim pierwszym i ostatnim razem 😉 Osoba, która kojarzy mi się z książkami i wielką wiedzą. Wiem, że pięknie byłoby napisać, że jest kolorowo, noga super i tylko same pozytywne chwile, mają miejsce w moim życiu. Niestety mają miejsce i te cięższe, niesportowe, życiowe. Tym trudniejsze kiedy, nie masz możliwości być z bliskimi poprzez ograniczenia pandemiczne🙁 Ale wszystko jest po coś, miałam to szczęście, że Te Dwie osoby BYŁY w moim życiu, że dali mi dużo a ja mam nadzieję, będę mogła choć trochę z tego przekazać dalej.
A co teraz? Jadę właśnie pociągiem na lotnisko w Mediolanie skąd polecę do Hiszpanii, gdzie w niedzielę wystartuję w wyścigu w Kraju Basków i następny tydzień spędzę w regionie Burgos, trenując z ekipą. 21-go marca belgijski klasyk a potem zobaczymy.
Obiecuję, że zdam relację co i jak, bo Tomek Wilk… na 100% będzie mnie motywował, do naskrobania paru zdań 😉

Pozdrawiam